Jaka jest twoja wymarzona praca?

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poczta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poczta. Pokaż wszystkie posty

czwartek, czerwca 26, 2008

Paraliż poczty, nie ma kto sortować korespondencji

Strajkują pocztowcy. Nie pracują węzły ekspedycyjno-rozdzielcze w Warszawie, a także we Wrocławiu, Łodzi, Gdańsku i Bydgoszczy.

Protestuje 3,5 tysiąca pracowników

Rzecznik Poczty Polskiej Zbigniew Baranowski powiedział, że w akcji protestacyjnej bierze udział około 3500 na 100.000 pracowników przedsiębiorstwa. W tej grupie jest niespełna 2000 listonoszy. W całym kraju zamkniętych jest 120 na 4000 urzędów pocztowych.

Rzecznik Poczty Polskiej Zbigniew Baranowski zapewnia, że sytuacja jest monitorowana i na razie nie ma dokładnych danych dotyczących zasięgu akcji strajkowej. Podkreślił, że na razie klienci nie odczuwają strajku, ale nie wiadomo jak sytuacja będzie się rozwijać w ciągu dnia. Na przykład klienci Poczty Głównej w Warszawie są obsługiwani na bieżąco. Praca wygląda tam jak w zwykły dzień.

Klienci mogą odczuć strajk jeszcze wieczorem, ponieważ pracę wstrzymały centra ekspedycyjno-rozdzielcze. To oznacza, że nie ma kto sortować korespondencji.

We Wrocławiu blokada

We Wrocławiu związkowcy z Solidarności całą noc blokowali największe na Dolnym Śląsku centrum wysyłkowe. Strajkujący zatrzymywali wszystkie samochody, które próbowały wyjechać z korespondencją.

Około 70% pracowników Poczty Polskiej na Podkarpaciu przystąpiło do ogólnopolskiego strajku. Tak wynika z szacunków podkarpackiej Solidarności. Dokładne dane o zasięgu protestu mają być znane po południu. W niektórych placówkach np. w Leżajsku i Strzyżowie protest ma się rozpocząć jutro.

Pomorze też strajkuje

Ani organizatorzy strajku w Poczcie Polskiej, ani dyrekcja firmy na Pomorzu, nie potrafią na razie powiedzieć jaka jest tam skala protestu. "Solidarność" zbiera informacje z poszczególnych urzędów, według rzecznika Poczty w Gdańsku Jacka Przyborskiego - wiadomo jedynie o kierowcach, którzy odmówili podjęcia obowiązków. Rzecznik zapewnia jednak, że nie ma mowy o strajku generalnym.

Dyrekcja poczty w Gdańsku zapewnia, że listy i przesyłki będą rozwożone przez innych, niestrajkujących kierowców. Wiadomo już jednak, że niektóre urzędy nie pracują.

Lublin działa

Wszystkie urzędy pocztowe na Lubelszczyźnie pracują normalnie. Listonosze wyszli w teren, roznoszą korespondencję i świadczenia dla emerytów i rencistów - zapewnia Elżbieta Mroczkowska rzecznik dyrekcji zarządu Okręgu Poczty Polskiej w Lublinie.

Mieszkańcy Podlasia nie powinni mieć problemów z wysłaniem listu, czy odebraniem paczki. Rzecznik prasowy Poczty Polskiej w Białymstoku, Teresa Szczutowska, powiedziała, że urzędy pocztowe w regionie podlaskim pracują bez zakłóceń.

Na Śląsku strajku pocztowców praktycznie nie widać. W całym regionie spośród 500 placówek poczty nie pracują jedynie dwie: w Sosnowcu i w Będzinie. Na tysiąc pracowników śląskiej poczty nie pracuje jedynie kilkudziesięciu. Zarząd poczty podkreśla, że strajk jest nielegalny a pracownicy, którzy wzięli w nim udział nie dostaną wynagrodzeń za czas, w którym zamiast pracować uczestniczyli w proteście.

Urzędy pocztowe w Krakowie pracują bez zakłóceń - utrzymuje rzecznik prasowy krakowskiego oddziału Poczty Polskiej. Innego jednak zdania są związkowcy. Wiadomo, że nie wyjechali do pracy kierowcy oraz doręczyciele.

Do strajku wezwała "Solidarność" działająca w Poczcie Polskiej. Związkowcy domagają się podwyżek wynagrodzeń o 537 złotych brutto. Władze Poczty proponują 305 złotych brutto.

wtorek, czerwca 17, 2008

Pocztowcy domagają się podwyżek

Dyrekcja Poczty Polskiej spotka się ze związkowcami, okupującymi budynek Dyrekcji Generalnej Poczty Polskiej w Warszawie.

Niedzielne rozmowy, w których brał udział wiceminister infrastruktury Maciej Jankowski, nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Negocjacje dotyczące wysokości oraz terminu przyznania podwyżek pocztowcom, trwały prawie cztery godziny.

Wiceprzewodniczący "Solidarności" Pracowników Poczty Polskiej, Paweł Jędrzejewski podkreślił, że podczas wczorajszej dyskusji zaproponowano związkowcom trzy rozwiązania kwestii wzrostu wynagrodzeń.

Pierwsza propozycja zakłada wzrost płac o 250 złotych od 1 lipca, a następnie 150 złotych od 1 października. Drugi projekt przewiduje wzrost płac od 1 lipca o 300 złotych i o sto złotych od 1 listopada. Ostatnia propozycja to 400 złotych podwyżki od 1 sierpnia.

Większość związkowców chciałaby dostać 400 złotych podwyżki od pierwszego kwietnia.

Dyrektor generalny Poczty Polskiej Andrzej Polakowski zaznaczył, że termin przyznania podwyżek jest bardzo istotny, gdyż ze względu na liczbę pracowników, którzy mają dostać podwyżki - a jest ich sto tysięcy - ma on wpływ na stan finansowy firmy.

Przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Straży Pocztowej Krzysztof Fidelis powiedział, że związkowcy są rozczarowani sposobem prowadzenia rozmów oraz samymi propozycjami. Dodaje, że pocztowcy mieli nadzieję, iż przedstawiciele władz spółki i ministerstwa przedstawią konkretną, a nie jak mówi Fidelis, "wirtualną propozycję". Zdaniem związkowca, dyskusja jest jałowa.

Fidelis dodał, że pocztowcy wciąż są otwarci na dialog. Budynek dyrekcji zamierzają okupować co najmniej do środy. Jeśli do tego czasu nie uda się dojść do porozumienia, nie wykluczają ogłoszenia strajku. Jednak zdaniem związkowców będzie to ostateczność

sobota, grudnia 15, 2007

Kolejny strajk sparaliżuje Pocztę?

24 września może dojść do paraliżu Poczty - dowiedziała się "Gazeta Wyborcza". W czwartek mają się odbyć rozmowy ostatniej szansy między związkowcami a dyrekcją generalną Poczty Polskiej.

Związkowcy skarżą się, że dyrekcja nadal nie spełniła jednego z podstawowych postulatów, o które walczyli w czasie ubiegłorocznego strajku - podwyżek. Rozmowy na ten temat mają się odbyć dziś w Warszawie. Oczekujemy wzrostu płacy podstawowej o 100 zł dla 88 tys. najgorzej zarabiających pracowników od listonoszy po osoby sortujące listy - mówi Bogumił Nowicki, przewodniczący NSZZ "Solidarność" pracowników Poczty Polskiej.

Jeśli ten postulat zostanie bez odpowiedzi, 24 września rozpoczniemy strajk i tym razem obejmie on całą Polskę, a nie pojedyncze miasta - ostrzega.

Związkowcy tłumaczą, że zgodnie z ustawą o strajku powinni poinformować pracodawcę pięć dni przed jego rozpoczęciem, ale zrobili to dużo wcześniej. O groźbie strajku wie też premier Jarosław Kaczyński - dodają rozmówcy "Gazety Wyborczej".