Jaka jest twoja wymarzona praca?

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emigranci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emigranci. Pokaż wszystkie posty

piątek, marca 27, 2009

Emigranci mówią w ponglish

Pracują na "small boxach", czasem proszą w banku o "skanselowanie" operacji, często zapisują się do "junii". Tak mówi wielu Polaków na emigracji.

O polskich imigrantach wplatających do swojego języka obcojęzyczne słowa jest głośno, od kiedy otworzono dla nas brytyjski rynek pracy.

Wówczas również pojawiło się określenie "ponglisz" dla polsko-angielskiego slangu. Jednak Polak, który w Anglii jest od niedawna lub w odwiedzinach, może przeżyć szok, słysząc konwersacje rodaków. Rodacy, szczególnie ci, którzy nie mówią płynnie po angielsku, lubią bowiem spolszczać angielskie słowa. Angielski rzeczownik zaopatrzony w polską końcówkę świetnie według nich wplata się w polskie zdanie.

Ania i Gosia pracują w magazynie. Gosia zamiast użyć słowa "koszyk", powie "basket". Nie ma także problemu z odmianą. Może przecież poprosić kogoś o przyniesienie większej liczby "basketów". Z kolei Ania mówi, że pracuje na "small boxach", bo łatwiej powiedzieć tak niż "pracuję na dziale małych pudełek". No każdy wie, o co chodzi.

Wielu Polaków przyjeżdżając na Wyspy, zaczyna od pracy za pośrednictwem agencji. Większości zależy na stałym zatrudnieniu, które często staje się możliwe, gdy pracownik się sprawdzi. Wówczas Polacy mówią, że przeszli na kontrakt (od ang. contract) zamiast powiedzieć, że dostali etat. Choć zwykło się mówić o gwiazdach, czy słynnych sportowcach, którzy podpisują kontrakty z wytwórniami płytowymi lub sponsorami. Angielskiemu Polakowi marzy się kontrakt mniej prestiżowy, na przykład w fabryce.

Nasi rodacy na Wyspach odwykli też od wypełniania formularzy, zamiast tego wypełniają formy (od ang. form). A takich form wypełniają mnóstwo, bowiem jest wiele świadczeń socjalnych, o które można aplikować. Także rejestrując się w agencji pracy lub aplikując na samodzielnie znalezione stanowisko, zazwyczaj należy wypełnić wielostronicowy formularz.

Zdarza się także, że Polacy w trosce o swoje prawa pracownicze zapiszą się od związku zawodowego, nazywając go "junią" (od ang. union). Z kolei w witrynie polskiego sklepu zobaczyć można reklamę transferów pieniędzy do Polski - zamiast transfer by można było użyć słowa "przelew".

Często zdarza się także, że rachunki w Anglii płacone są za pomocą zlecenia stałego w banku. Jednak Polacy często nie zastanowią się, jaki jest polski odpowiednik słów "direct debit". Niektóre banki naliczają również swojemu klientowi kary, jeśli na koncie nie ma wystarczających środków, by wykonać zlecenie stałe. Można tego uniknąć kontaktując się z bankiem i odwołując takie zlecenie. Wielu Polaków zamiast odwołać, powie jednak "skanselować" (od ang. cancel).

Krzysztof Stachura, socjolog z Uniwersytetu Gdańskiego zauważa, że zmiana zwyczajów językowych, jakimi posługują się Polacy na emigracji, jest procesem naturalnym.

- Dłuższy czas przebywania za granicą, gdzie językowa rzeczywistość jest często postrzegana jako obca, powoduje, że nieświadomie przejmujemy nowe, nieznane nam dotąd zwyczaje. Proces ten jest w dużej mierze spontaniczny i z natury trudny do uchwycenia; widać natomiast wyraźnie jego efekty. Obserwujemy bowiem powstawanie zupełnie nowych kodów językowych, będących mieszanką języka ojczystego i języka, którym porozumiewamy się zagranicą. Kody dodatkowo komplikują się, gdy używanych na co dzień języków jest więcej. I choć zjawisko dotyczy głównie osób o słabej znajomości języka, jest powszechne na tyle, że staje się udziałem większości osób mieszkających poza krajem ojczystym - tłumaczy.

wtorek, marca 24, 2009

Lekarze na emigracji

Coraz więcej lekarzy specjalistów powraca z emigracji i podejmuje pracę w Polsce - wynika z raportu Ministerstwo Zdrowia.

W ocenie wiceministra zdrowia Adama Fronczaka spowodowane jest to wzrastającymi dochodami lekarzy w kraju. Jak mówił Fronczak podczas czwartkowego posiedzenia senackiej komisji zdrowia, lekarz specjalista jest w stanie w Polsce już nieźle zarobić.

Biorąc pod uwagę koszt życia za granicą i nakład pracy okazuje się, że wielu wybiera powrót do kraju - powiedział wiceminister.

Zaznaczył jednak, że pomimo tego w wielu specjalizacjach obserwowany jest znaczny deficyt. Chodzi m.in. o geriatrię, neonatologię, anestezjologię, a nawet chirurgię.

Przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztof Bukiel przyznał, że w ostatnich latach płace lekarzy poprawiły się, ale w jego ocenie ich poziom nie motywuje do powrotu z emigracji. "Lekarze wracają z tych powodów co inni ludzie. Czyli z powodów emocjonalnych, a nie finansowych" - powiedział PAP Bukiel.

Z kolei rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Tomasz Korkosz podkreślił, że większość lekarzy wyjeżdża za granicę tylko na pewien czas.

"Chcą się douczyć, zdobyć doświadczenie, zarobić pieniądze. Jednak przeważnie nie planują pozostawać tam na stałe. Trudno ocenić, czy w tej chwili współczynnik powrotów jest większy" - powiedział PAP Korkosz. Jego zdaniem nie jest wykluczone, że część medyków zdecydowała się na powrót do kraju z powodu światowego kryzysu finansowego.

Według portalu "Rynek Zdrowia" od maja 2004 r. do marca 2008 r. Okręgowe Izby lekarskie wydały medykom 6,5 tys. zaświadczeń potwierdzających kwalifikacje zawodowe. Nie oznacza to jednak, że wyemigrowali wszyscy, którzy się po nie zgłosili.

czwartek, czerwca 12, 2008

Emigranci rozliczajcie się oddzielnie

Małżeństwa, które rozdzieliła emigracja, powinny rozliczać się osobno z fiskusem, radzi "Gazeta Prawna".

Gdy małżonkowie złożą oddzielne deklaracje PIT, zapłacą niższy podatek. Wspólne rozliczenie oznaczać będzie dopłatę kilkuset złotych - ostrzega gazeta.

Okazuje się bowiem, że fiskus nie karze takich par, gdy rozliczają się oddzielnie. Gdy chcą wspólnie prowadzić swoje sprawy podatkowe, urząd stwierdza niedopłaty, które sięgają kilkuset złotych.

"Gazeta Prawna" podaje przykłady. Jeśli żona została w Polsce i zarobiła w ubiegłym roku niecałe 11 tysięcy złotych, a mąż wyjechał do Irlandii i wzbogacił się o 40 tysięcy złotych, to razem będą musieli dopłacić 452 złote. Gdyby każde z nich rozliczało się oddzielnie, niedopłata wyniosłaby w takim przypadku tylko 122 złote.

Eksperci cytowani przez gazetę twierdzą, że nie ma znaczenia, do którego kraju wyjedzie mąż do pracy. W większości przypadków - jeśli rozliczy się wspólnie z żoną - podatek będzie wysoki. Wyjątek będzie jedynie wtedy, gdy żona pozostająca w kraju zarobi więcej niż emigrujący mąż.